27 lipca 2016

[14] Recenzja: "19 razy Katherine"

John Green - "19 razy Katherine"


Wydawnictwo: Bukowy Las
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 320

"Książki to notoryczni Porzucani: gdy je odkładasz, mogą na ciebie czekać wiecznie, a gdy poświęcisz im uwagę, zawsze odwzajemniają twoją miłość."

Colin Singleton gustuje wyłącznie w dziewczętach o imieniu Katherine. A te zawsze go rzucają. Gwoli ścisłości, stało się tak już dziewiętnaście razy. Ten uwielbiający anagramy, zmęczony życiem cudowny dzieciak wyrusza w podróż po Ameryce ze swoim najlepszym przyjacielem Hassanem, wielbicielem reality show Sędzia Judy. Chłopcy mają w kieszeni dziesięć tysięcy dolarów, goni ich krwiożercza dzika świnia, ale za to nie towarzyszy im ani jedna Katherine. Colin rozpoczyna pracę nad Teorematem o Zasadzie Przewidywalności Katherine, za pomocą którego ma nadzieję przepowiedzieć przyszłość każdego związku, pomścić Porzuconych tego świata i w końcu zdobyć tę jedyną.
Miłość, przyjaźń oraz martwy austro-węgierski arcyksiążę składają się na prawdziwie wybuchową mieszankę w tej przezabawnej, wielowarstwowej powieści o poszukiwaniu samego siebie.

***

"19 razy Katherine" to ostatnia książka autorstwa Johna Greena, którą przeczytałam i szczerze mówiąc nie zawiodłam się na tej książce. Bo jak można zawieźć się na książkach Greena, które przepełnione są humorem i literackimi odniesieniami.
W tej książce jednak to matematyka jest ważna, bo bez niej nici z Teorematu Colina. Trochę za dużo było tej matematyki i nic z tych obliczeń nie rozumiałam. Jednakże pomimo tego na tej książce nie można się zawieźć!
Colin Singelton jest cudownym dzieckiem, prawie geniuszem, który nie za bardzo radzi sobie w codziennym życiu; w szkole nikt go nie lubi, oprócz Hassana, który jest jego najlepszym (i jedynym) przyjacielem. Dlaczego nikt nie lubi Colina? Bo mówi ciągle dziwne rzeczy, które nikogo nie obchodzą lub nikt ich nie rozumie. Do tego wszystkiego musimy dodać jeszcze obsesję na punkcie dziewczyn o imieniu K-A-T-H-E-R-I-N-E, tylko i wyłącznie Katherine. Niestety, ma pecha i wszystkie go rzucają. Jego przyjaciel Hassan (wspomnijmy, że jest muzułmaninem, nie terrorystą) po ostatnim rozstaniu Colina z K-19 zmusza go do podróży po Ameryce. Ma to mu pomóc w zapomnieniu o ostatniej Katherine, nazwaną Katherine 19. Tak, dokładnie 19 razy dziewczyny o imieniu Katherine go zostawiły.

"Ludzie powinni się przejmować. To dobrze, gdy inni coś dla nas znaczą, że za nimi tęsknimy, gdy ich zabraknie."

Książka opowiada nam przede wszystkim o przyjaźni (i daje nam na ten temat dużo do myślenia). Oczywiście nie zapominajmy o miłości, bo w tej książce znalazło się miejsce na romans.
Bardzo spodobała mi się postać Hassana, który cały czas próbuje kogoś rozśmieszyć i chociaż Colinowi trochę to przeszkadza, to nadal Hassan jest jego najlepszym przyjacielem, który pomógł mu kiedyś poderwać Katherine XIII. Jak poradzilibyśmy sobie bez przyjaciół?

"Nie można zapełnić pustki tym, co się straciło."

Podsumowywując: książka bardzo mi się spodobała i na pewno kiedyś jeszcze raz po nią sięgnę. Skłoniła mnie do tego, żeby jednak zacząć uważać na lekcjach matematyki w nadchodzącym roku szkolnym (w końcu będę w 3 gimnazjum i będzie egzamin z całych trzech lat nauki).
Książkę tę poleciłabym osobom, które właśnie przeżywają kaca książkowego i chcą przeczytać coś lekkiego i przyjemnego, bo pomimo tego, że Kafir (czyli Colin) przez 3/4 książki myśli o K-19 i Teoremacie, to książkę tę czytało się szybko i przyjemnie, a to jest najważniejsze.

"Masz taką wartość, jak to, co jest dla ciebie ważne."

A wy czytaliście "19 razy Katherine"? Jak wam się spodobała?

Ocena: 8/10


*Zapraszam na snapchata: dagaczyta*

4 komentarze:

  1. Nie czytałam tej książki ;)
    Pozdrawiam!
    zubrzycanka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja zauważyłam, że Green ma rzeszę fanów i tych, którzy za jego twórczością nie przepadają. Nie czytałam tej książki, ale wielokrotnie natykałam się na nią w księgarniach czy w blogosferze, zawsze myśląc, że jest zupełnie o czym innym. Ciekawe, może się na nią skuszę :D

    Pozdrawiam ciepło i zapraszam serdecznie na moją najnowszą recenzję po miesięcznej przerwie, bookworm z Książkowoholizm :>

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie czytałam tej książki, bo słyszałam wiele negatywnych opinii na jej temay, między innymi, że jest to najgorsza książka Greena itp.:/ Ale skoro Ci tak się spodobała, to może warto ponnią sięgnąć i samemu się przekonać ;) 3gimnazjaliści łączmy się!😂
    Pozdrawiam xx aninthebookland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Też mam zamiar uważać teraz szczególnie na lekcjach, bo 3 klasa gim nadchodzi! Co to będzie, co to będzie:o
    Świetna recenzja, pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń

:)