29 maja 2016

[12] Recenzja: "Szukając Alaski"

John Green - "Szukając Alaski"


Wydawnictwo: Bukowy Las
Rok wydania: 2013
Ilość stron: 320


"W którymś momencie wszyscy podnosimy wzrok i uświadamiamy sobie, że zgubiliśmy się w labiryncie."

Powieść o wrażliwych i zbuntowanych młodych ludziach szukających wrażeń i odpowiedzi na dręczące ich pytania: o przyjaźń na całe życie i miłość, która zmienia cały dotychczasowy świat. Niezapomniana historia Milesa, który zakochał się bez pamięci w szalonej Alasce i dzięki której odnalazł wielkie Być Może, czyli najbardziej prawdziwe i najbardziej intensywne doświadczenie rzeczywistości.

***
Głównym bohaterem książki jest Miles Halter, szesnastolatek pozbawiony przyjaciół, którego największą pasją jest zapamiętywanie ostatnich słów znanych ludzi. Miles chce odnaleźć Wielkie Być Może. Zmienia zwykłą szkołę, na szkołę z internatem Culver Creek, gdzie zaprzyjaźnia się z Takumim, Alaską Young, Pułkownikiem i Larą. 

"Spędzasz całe swoje życie w labiryncie, zastanawiając się, jak któregoś dnia z niego uciekniesz i jakie niesamowite to będzie uczucie, wmawiając sobie, że przyszłość pomaga ci przetrwać, ale nigdy tego nie robisz. Wykorzystujesz przyszłość, aby uciec od teraźniejszości."

Od samego początku wiemy, że coś się wydarzy - Miles swoją narrację dzieli na "dni Przed" i "dni Po". 
W „Szukając Alaski” Green stawia nam pytanie: „Jak wydostać się z tego labiryntu cierpienia?”. Porusza kwestie śmierci, straty, pierwszej miłości, prawdziwej przyjaźni. Mogłoby się wydawać, że o dramatach nie da się pisać lekko. 
 Co najważniejsze, Green nie daje wcale na nie odpowiedzi, niczego nie narzuca, nie poucza, nie moralizuje. Interpretacja zachowań bohaterów, interpretacja tego, co się wydarzyło i dlaczego to się stało, zawsze spoczywa na czytelniku. 

"Gdyby ludzie byli deszczem, to ja byłbym mżawką, a ona huraganową ulewą."

Czytałam tę książkę dosyć długo, a to dlatego, że po prostu mnie nie wciągała. 
Czy jest poruszająca? Na pewno nie tak bardzo jak myślałam, że będzie. 
Czy jest ciekawa, zaskakująca i czyta się ją z zapartym tchem? Nie, wręcz przeciwnie. Jest nudna i niezaskakująca. 
Niestety zawiodłam się na panu Greenie. Na początku książka zapowiadała się dobrze, ale z każdą kolejną stroną książka podobała mi się coraz mniej. 

"Szukając Alaski" to czwartą książka Johna Greena, którą przeczytałam i jest zarazem (według mnie) najgorszą jego książką. 

Czy sięgnę po inne książki tego autora? Oczywiście, że tak. Pomimo tego, że ta książka mi się nie spodobała, to i tak uwielbiam twórczość Greena. 

"Wszyscy palicie dla przyjemności. Ja palę po to, aby umrzeć."


Ocena: 4/10


Instagram: dagaczyta
Snapchat: dagaczyta
LubimyCzytać: moony
Wattpad: mikeyxgirl

2 komentarze:

  1. Green jest jak dla mnie dużym zaskoczeniem, ale niestety nie pozytywnym. "Gwiazd naszych wina" było całkiem ok, ale inne jego pozycje w ogóle nie przypadły mi do gustu. Nie do końca rozumiem jego fenomenu :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze, u mnie jest całkiem inaczej z Greenem: "Szukając Alaski" jest najlepsza, poruszyła mnie najbardziej, reszta... no jakoś nie specjalnie mnie porusza i zachwyca. Ale w sumie wśród swoich koleżanek jestem jedyną o tym zdaniu, więc może po prostu jestem dziwna :P

    http://hejtumaruda.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

:)