4 kwietnia 2016

[10] Recenzja: "Czerwona królowa"

Victoria Aveyard - "Czerwona królowa"


Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte | MoonDrive
Rok wydania: 2015
Ilość stron: 440


– Mare Molly Barrow, urodzona siedemnastego listopada 302 roku Nowej Ery, córka Daniela i Ruth Barrowów – recytuje z pamięci Tyberiasz, streszczając moje życie. – Nie masz zawodu i w dniu następnych urodzin masz wstąpić do wojska. Chodzisz do szkoły nieregularnie, osiągasz słabe wyniki i masz na swoim koncie wykroczenia, za które w większości miast trafiłabyś do więzienia. Kradzieże, przemyt, stawianie oporu podczas aresztowania to zaledwie początek listy. Ogólnie rzecz biorąc, jesteś biedna, nieokrzesana, niemoralna, mało inteligentna, zgorzkniała, uparta i przynosisz hańbę swojej wiosce i królestwu. […]


– A mimo to jest w tobie coś więcej. – Król wstaje, ja zaś przyglądam się z bliska jego koronie. Jej końce są nieprzeciętnie ostre. Jak sztylety. – Coś, czego nie mogę pojąć. Jesteś jednocześnie Czerwoną i Srebrną. Ta osobliwość pociąga za sobą potworne konsekwencje, których nie jesteś w stanie zrozumieć. Co zatem mam z tobą począć?


źródło opisu: Wydawnictwo Otwarte, 2015
źródło okładki: empik.com

***

Zacznę od tego, że wątki, które znajdziemy w "Czerwonej królowej" nie są niczym 'nie powtarzalnym', jednakże książka ta ma w sobie to coś, co przyciąga czytelnika i chce się ją czytać. Już na widok samej okładki ma się ochotę sięgnąć po tę pozycję. 

"Każdy może zdradzić każdego."

Mare Molly Barow (nasza główna bohaterka) żyje w skrajnym ubóstwie. Musi kraść, kłamać i oszukiwać, a to wszystko robi dla swoich bliskich. Jej krew jest czerwona, przez co jest gorsza od Srebrnych. Posiada pewną zdolność, ale przecież nie należy do Srebrnych. Kim tak naprawdę jest Mare? Jaka przyszłość ją czeka?

"Prawda się nie liczy. Liczy się tylko to, w co wierzą ludzie."

Główna bohaterka nie jest do końca "dobrą postacią", co mi się spodobało, bo często w książkach, które czytam bohaterki są za idealne. 
Polubiłam także księcia Cala i jego brata - księcia Mavena. Byłam za tym, aby Mare była z Mavenem, ale ona oczywiście musiała zrobić coś innego... 
Pod koniec książki mogliśmy ujrzeć prawdziwe oblicze naszego księcia Mavena, który okazał się zupełnie inny niż wcześniej. 

Kibicowałam i Calowi i Mavenowi, ale ostatecznie wydarzenia końcowe wpłynęły na ocenę obu tych postaci. 

Uważam, że książka jest bardzo dobra, należy do obecnie moich ulubionych książek. Mi się podobała i polecam jej przeczytanie! Koniecznie musicie po nią sięgnąć! 

"(...) czuję się martwa. Chcę być martwa. Przynajmniej to jedno marzenie spełni się dość szybko."

Ocena: 8/10

Czytaliście tę książkę? Podobała wam się? Też kochaliście Mavena, ale na końcu złamał wasze serce? 



Zapraszam na mojego instagrama: dagaczyta


Recenzja bierze udział w wyzwaniu: czytam fantastykę 
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Oli z bloga Zatracona w innych światach, która zorganizowała BookTour z tą właśnie książką :) 

1 komentarz:

  1. Poluję na nią od dawna, jest następną książką, którą zamierzam kupić, ale na półce w kolejce do przeczytania czeka na mnie jeszcze tyle innych, że nie wiem kiedy bym się za nią zabrała. Jestem totalnie zakochana w okładce tej książki i odnoszę wrażenie, że w całym internecie jest teraz na nią wielki boom, więc i ja muszę koniecznie przeczytać! :>

    Pozdrawiam ciepło, bookworm

    OdpowiedzUsuń

:)