31 października 2016

Książkowy co dwutygodnik - informacje!

Hej książkoholicy! 



Stwierdziłam, że podsumowania miesięczne są bezsensu i zazwyczaj nie mam czasu, żeby usiąść i napisać podsumowanie, a i tak zapominam o połowie książek. 
Więc będzie to nowa "seria" na blogu, gdzie co dwa tygodnie będę wrzucała takie moje "mini podsumowania" tego co przeczytałam w ciągu tych dwóch tygodni. 
Wiem, że na booktubie dużo osób tak robiło i jeżeli uważacie, że odgapiam czy coś, to od razu za to przepraszam. 

Mam nadzieję, że takie podsumowania co tygodniowe wam się spodobają! 

Pierwszy post z tej serii (z podsumowaniem) będzie 13 października :)


Do następnego!


PS. UDANEGO HALLOWEEN 

24 października 2016

#2 Music & Books

Hejka naklejka!
Co u was słychać, drodzy książkoholicy? Jak tam w szkole? 
Jest to drugi post z serii Music & Books, czyli do dwóch wybranych książek, wybieram po dwie wybrane piosenki. Pewnie nie pamiętacie o tej serii, bo pierwszy post z niej był w kwietniu ;)
Książki, do których będę dobierać po dwie piosenki to: "Alicja w krainie zombie" i "Blask".



"Alicja w krainie zombie" Gena Showalter
Opis książki: 
"Żałuję, że nie mogę się cofnąć w czasie i postąpić inaczej w wielu sprawach.
Powiedziałabym swojej siostrze: nie.
Nigdy nie błagałabym matki, by porozmawiała z ojcem.
Zasznurowałabym usta i przełknęła te nienawistne słowa.
Albo chociaż uściskałabym siostrę, mamę i tatę po raz ostatni.
Powiedziałabym, że ich kocham.
Żałuję... tak, żałuję"
Jej ojciec miał rację. Potwory istnieją… By pomścić śmierć rodziny, Alicja musi się nauczyć, jak walczyć z zombi. Nie spocznie, dopóki nie odeśle każdego żywego trupa z powrotem do grobu. Na zawsze.
Piosenki: 




Jak wam się podobają te piosenki? Jak myślicie, pasują do tej książki?

*

"Blask" Amy Kathleen Ryan 
Opis książki:
Empyraen, ogromny statek kosmiczny, jest jedynym światem, jaki zna Waverly. Tutaj się urodziła – w pierwszym pokoleniu tych, których noga nigdy nie postała i nie postanie na zniszczonej wojnami ojczystej planecie. Waverly wie, że jej życie zostało już zaplanowane. Poślubi charyzmatycznego Kierana, typowanego na następcę kapitana Empyraen, i wyda na świat kolejne dzieci, których potomstwo zaludni w przyszłości nową Ziemię. Tak trzeba, to obowiązek tych, którzy wyruszyli w kosmos.
Nikt na pokładzie nie podejrzewa, że Empyraen stanie się celem ataku. New Horizon, okręt bliźniak, który wyruszył w podróż na długo przed statkiem Waverly, dopuszcza się zdrady. Dochodzi do masakry. Młode kobiety i dziewczynki zostają porwane. Dorośli – wymordowani.
Kieran, który przed czasem musi objąć rolę dowódcy, staje przed trudnym zadaniem. Pozbawiony wsparcia autorytetów, sam musi zapanować nad statkiem pełnym zrozpaczonych i zbuntowanych młodych ludzi. Bez kobiet ich misja skazana jest na niepowodzenie...
Piosenki: 





Jestem ciekawa, jak piosenki wam się podobają. Czy zmienilibyście którąś z tych piosenek na inną? Jeżeli tak to na jaką? I czy czytaliście te książki?

Mam nadzieję, że post wam się spodobał :)

Do przeczytania!

26 września 2016

[17] Recenzja: "Ostatnia Spowiedź" (Tom I)

Nina Reichter - "Ostatnia Spowiedź"

Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 380

"Zauważyła pogrzebowy kolor, a nie dostrzegła mojej grobowej miny?"

Pełna napięcia, romantyczna opowieść o miłości w szponach show biznesu. Poznaj tom I cyklu Ostatnia spowiedź. Bradin Rothfeld jest dziewiętnastoletnim rockmanem. Kobiety w całej Europie wzdychają do jego brązowych oczu i cudownej, niemal dziewczęcej urody. Wracając z trasy koncertowej Brade spóźnia się na przesiadkę i spędza noc na opustoszałym lotnisku. Jeszcze nie wie, że będzie to najdziwniejsza noc w jego życiu. Spotyka wtedy Ally Hanningan. Tajemniczą Amerykankę, która go nie rozpoznaje. Spędzają ze sobą kilka magicznych, niezapomnianych godzin. A późnej wspaniała noc się kończy. I oboje już wiedzą, że nie spotkają się więcej. Nigdy więcej. Bo zbyt mocno czują, co rodzi się między nimi.

***

Gdy w bibliotece zauważyłam tę książkę, od razu wzięłam ją do ręki i wypożyczyłam. Miałam co do niej wysokie wymagania, ponieważ słyszałam o niej same dobre rzeczy. Niestety, zawiodłam się na niej.

"Spokój to pewność, że pochwycisz moją rękę, gdy wyciągnę ją do ciebie."

Bardzo denerwowała mnie główna bohaterka. Ona sama nie wie czego chce. Ugh... to jest strasznie wkurzające. Bradin tak bardzo się stara, a ta głupia Ally... Och, nie chcę spojlerować.
Bradin jest wspaniałym chłopakiem, gra w zespole. Każda dziewczyna chciałaby mieć takiego chłopaka. Może trochę powiem o bracie Bradina? Tak, to dobry pomysł. Tom jest starszym bratem Brada i gdyby nie to, że jest o dwa lata od niego starszy i ma blond włosy, mogliby uchodzić za bliźniaków! Uwielbiam Toma za to, że był wredny dla Ally (czy wspominałam, że jej nie lubię?). ale zmienił się w stosunku do niej... 
Ally jest kurcze jak wrzód na tyłku.
Za to Christopher nie szczędził głupjutkiej Al. Christoph chyba będzie moją ulubioną postacią! 
Matka Al to już w ogóle mnie dobija, ale nie będę o niej mówiła, bo nie chcę nikomu zaspojlerować. 
Okej, koniec o postaciach. Czas na fabułę.
Raczej każda dziewczyna ma jakiegoś idola, z którym chciałaby być (a przynajmniej ja tak mam). To jest taka historia, tylko że główna bohaterka nie znała Bradina, ani jego zespołu, więc łatwo mógł ją okłamać..

"Pytasz, dlaczego płaczę? Nie pytaj. Popatrz w moje oczy. A jeśli zobaczysz tam siebie, po prostu odejdź."


Pomysł na książkę nie jest jakiś oryginalny. Za przeproszeniem; każdy głupi mógłby napisać książkę o takiej fabule. Pomimo tego, że fabuła jest banalna (?), książka była dobra. Szybko i przyjemnie się ją czytało.
Na pewno sięgnę po dwa następne tomy tej trylogii. Mam nadzieję, że Bradin po tym co stało się na końcu książki, no wiecie... (a przynajmniej wiedzą ci, którzy czytali). Trochę było mi smutno ze względu na to zakończenie. Gdyby to było w Gabrielle, to co innego. Pewnie w ogóle by mi nawet przez sekundę smutno nie było. 
Końcówka rozwaliła system!
Oceniam tę książkę na 6/10, ponieważ Ally.. chyba nie muszę wam wspominać co o niej myślę oraz ze względu na banalną fabułę. Ta ocena i tak jest wysoka!

"Jak się czujesz, kiedy wiesz, że coś tracisz? Uciekasz od tego biegiem czy stąpasz powoli?"


Nie zrażajcie się moją oceną odnośnie tej książki. Większości ludzi się podobała, tylko ja jestem jakaś dziwna. Nie rozumiem fenomenu tej książki, nie rozumiem co ma tytuł do treści. Nic nie rozumiem, chyba jestem za głupia.

Ocena: 6/10


Czytaliście tę książkę? Podobała wam się?
Do następnego! 

14 września 2016

[16] Recenzja: "Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender"

Leslye Walton - "Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender"

Wydawnictwo: SQN
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 299

"To, że miłość nie wygląda tak, jakbyś tego chciała, nie znaczy, że jej wokół ciebie nie ma."


Zbliża się magiczna noc przesilenia letniego...
Noc, w której niebo się otworzy, a powietrze wypełnią deszcz i pióra.
Ava urodziła się ze skrzydłami. Pragnie poznać prawdę, odnaleźć odpowiedzi na pytania dotyczące jej pochodzenia. Niezwykłe wypadki, cudowne zdarzenia, dziwne zbiegi okoliczności i baśniowe rozterki zaprowadzą ją tam, gdzie nie spodziewała się dotrzeć. Kawałek po kawałku odsłania pełną boleści i trosk historię rodziny Roux. Ava Lavender może być pierwszą, która uniknie zguby i ucieknie obojętności. Czy uda jej się odnaleźć prawdziwą miłość?
Dramat Avy rozpoczyna się, kiedy wielce pobożny Nathaniel Sorrows bierze ją za anioła, a jego obsesja na punkcie dziewczyny rośnie...

***

Od kiedy w marcu ujrzałam okładkę tej książki, wiedziałam, że będzie ona świetna i co do tego, nie myliłam się ani trochę. 
Książka opowiada o nastoletniej Avie, a także o jej rodzinie, która prawdę mówiąc jest dziwna. Zaczynając od prababci, kończąc na mamie Avy, jej rodzinka jest dziwaczna.
Ava urodziła się ze skrzydłami, jej brat bliźniak od urodzenia bardzo (bardzo!) mało mówi, prawie wcale. Główna bohaterka chciałaby nie mieć skrzydeł i być normalną nastolatką, ale niestety jest to niemożliwe.

"Miłość potrafi zrobić z nas głupców."

Charaktery głównych bohaterów są spadkowe. Zaczynając od bezimiennej prababci Avy, na którą wszyscy mówili Maman, przechodząc przez babkę Emilienne, która postanowiła nie kochać, ponieważ Ci, których kocha; umierają. Obie te postacie są naprawdę dobre, ale co do matki Avy czyli Viviane mogłaby być trochę inna i zapomnieć o mężczyźnie, który wolał inną. Ten wątek miłosny Viviane i Jacka ciągnie się przez połowę książki, a przecież Viviane mogła mieć innego...
Co do Avy i Henry'ego to tak jak pisałam wcześniej, ona chciałaby nie mieć skrzydeł i żyć jak wszyscy, a on jest dziwny i ma duże problemy z mówieniem.
Podsumowując postacie, to podobają mi się. No może oprócz Viviane, jakoś jej nie polubiłam, niestety.

"(...)ktoś, kto twierdzi, że nie chce cię zranić, w końcu to zrobi."

"Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender" to naprawdę bardzo dobra książka, pomimo tego, że jest wiele literówek i błędów ortograficznych, no i za dużo przecinków.

"I to może być sedno problemu: wszyscy boimy się siebie nawzajem, bez względu na to, czy mamy skrzydła, czy nie."

Komu poleciłabym tą książkę? Wszystkim! Każdemu, kto lubi połączenie obyczajówki z fantasy (?) oraz osobom nie wymagającym i szukającym jakiegoś new adult.
Książka jest naprawdę świetna i polecam ją wszystkim, nawet osobom nieczytającym! Czyta się ją szybko, a kac książkowy po niej jest gwarantowany.


Ocena: 10/10


Ja lecę się uczyć :/
Do następnego! 
Enjoy x

*zapraszam na snapa (dagaczyta) i na instagrama (link w kolumnie bocznej na samej górze)*

4 września 2016

Najlepsze cytaty z książki "Prawie jak gwiazda rocka"

Matthew Quick - "Prawie jak gwiazda rocka"

(Niestety nie mam lepszego zdjęcia tej książki :()


Opis: Siedemnastoletnia Amber Appleton mieszka w szkolnym autobusie z matką i psem. Traci grunt pod nogami, ale nie nadzieję. Należy do Federacji Fantastycznych Fanatyków Franksa, trenuje Chrystusowe Diwy z Korei i toczy zaciętą walkę z Joan Sędziwą. Myśli pozytywnie i zaraża innych swoją energią. Jest prawie jak gwiazda rocka. Bez kitu!


Najlepsze cytaty:

"Życie to bardzo długi wyścig, a na mecie człowiek znajduje się zazwyczaj sam."

"Może właśnie wtedy nabrałam ochoty, żeby być kimś więcej niż w rzeczywistości, ale pięć lat później okazało się, że nikt nie traktuje mnie poważnie. W najlepszym razie jestem ciekawym przebłyskiem w życiu innych ludzi - zabawnym dodatkiem."

"Psy są lepsze od ludzi. Mam psa. Nikogo więcej nie potrzebuję. Psy są proste. Ludzie skomplikowani." (to chyba mój najulubieńszy cytat ze wszystkich!)

"Chcę, żeby wiedziała, że to świat mnie przygniata, że czuję, jak gdybym ze wszystkim walczyła, i że brakuje mi paliwa."

"-Co ty tam wiesz, dziecko? - rzuca Joan Sędziwa. - Życie zawsze staje się cięższe, gdy dociera się na szczyt. Czuje się wtedy chłód i samotność. Nie znasz jeszcze bólu, młoda kobieto, ale poczujesz go. Poczujesz ból. Życie to piekło, a twoje dopiero się zaczęło."

"Możesz sobie żyć
Na tym świecie, ale ja
Też się nie poddam."

"(...) ksiądz strasznie mieszał w historiach o Jezusie - opowiadał o Nim tak, jakby Jezus był aroganckim nudziarzem, który nie miał w sobie ani odrobiny rock and rolla, a przecież wszyscy wiemy, że to nieprawda."

"Większość ludzi... Dorośli, dojrzali mężczyźni... Wszyscy przypominają nastoletnich chłopców, tylko udają, że nimi nie są."

"Dlaczego niektórzy ludzie przechodzą przez życie, nie doświadczając żadnej większej tragedii, a innym wciąż przydarzają się straszliwe rzeczy?"

"-Życie toczy się dalej - rzuca. -Niezależnie od tego, czy postanawiamy się nim cieszyć, czy nie. Więc równie dobrze możesz znaleźć sposób, żeby cieszyć się tymi aspektami, którymi się da. Nie możesz tak po prostu zrezygnować z życia, Amber."

"Dla niektórych spraw trudno znaleźć wytłumaczenie lub ich przyczynę, więc kiedy się dzieją, nie ma sensu o nich mówić. I najlepiej za długo o tym nie rozmyślać, bo wtedy odkrywa się, że życie nie ma sensu."


Ostatnio bardzo zaniedbałam bloga, ale wracam! Wracam i jak na razie nie zamierzam robić sobie takich przerw. 
O książce "Prawie jak gwiazda rocka" powiem w recenzji, która będzie w środę. 
Przygotujcie się na jutrzejsze czytelnicze podsumowanie wakacji i na piątkową recenzję "Osobliwych i cudownych przypadków Avy Lavender". 


Do przeczytania! xx
I udanego roku szkolnego :)

20 sierpnia 2016

[15] Recenzja: "Byliśmy Łgarzami"

E. Lockhart - "Byliśmy Łgarzami"

Wydawnictwo: YA!
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 250

"Milczenie to warstwa ochronna, zabezpieczająca przed cierpieniem."

Byliśmy łgarzami to współczesna, wyrafinowana i trzymająca w napięciu powieść, która przebojem wdarła się na listy bestsellerów „New York Timesa”.
Polecana przez Johna Greena, autora bestsellera Gwiazd naszych wina.
Szacowna i bogata rodzina spędza wakacje na prywatnej wyspie. Dwóch braci i ich piękna siostra zaprzyjaźniają się z charyzmatycznym rówieśnikiem o politycznych ambicjach. Łącząca ich relacja niebawem zmieni się w destrukcyjną więź. Wypadek. Tajemnica. Kłamstwo. Wielka miłość. Prawda


***

Od kiedy po raz pierwszy zobaczyłam okładkę tej książki, miałam ochotę ją przeczytać. Niestety na jakiś czas o niej zapominałam i dopiero niedawno, kiedy w bibliotece zobaczyłam tę książkę; przypomniałam sobie, że chcę ją przeczytać!
Styl pisania pani Lockhart jest... dziwny (?). Mamy pomieszaną rzeczywistość z wspomnieniami, przez to mamy utrudnione czytanie, ponieważ nie zawsze wiemy co jest rzeczywistością, a co wspomnieniem. Jednakże jest to do zniesienia, a książka jest przyjemna.

"Dobrze być kochanym, nawet jeśli ta miłość nie będzie trwała wiecznie."

Kuzynostwo (Johnny, Mirren i Cadence (jak ten konik z My Little Ponny, haha)) wraz z przyjacielem Gatem spędzają wakacje na własnej (nie do końca), bajecznej wsypie. Wszystko wydaje się idealne, ale rodzina Sinclarów kryje pewną tajemnicę, lecz żeby wiedzieć jaką - trzeba przeczytać książkę ;)
Na początku książka jest... chaotyczna, ale z czasem można się do tego przyzwyczaić i czerpiemy frajdę z czytanie tej książki. Dlaczego? Bo w pewnym momencie coś się zmienia, coś nas zaskakuje. Historia łgarzy łapie nas w swoje ręce i nie ma ochoty wypuścić czytelnika ze swoich rąk. Muszę wam powiedzieć, że bardzo podoba mi się zakończenie. 
Nawet nie wyobrażacie sobie jak bardzo cierpię, bo nie mogę wam opowiedzieć całej historii. Przecież nikt nie lubi spojlerów. Chociaż pewnie większość z was czytała tę książkę.

"Nawet w scrabble nie ma słowa na to, jak okropnie się czuję."

Każde słowo bohatera "Byliśmy łgarzami" ma znaczenie. Każde wydarzenie, nawet te błahe; ma sens i dzięki temu wpływa na zakończenie historii/ rozwiązaniu tajemnicy.
Wszyscy kłamią, a my nie wiemy o co chodzi, jednakże po przewróceniu ostatniej strony całość tworzy dobrą konstrukcję.

"Dobrze być kochanym, nawet jeśli ta miłość nie będzie trwała wiecznie."

Podsumowywując historię łgarzy: ciekawa i jestem pewna, że nikt nie będzie się nudził. 
Książkę czyta się szybko i przyjemnie, pomimo tego, że do połowy jest dziwna. Mi historia przypadła do gustu i na pewno wrócę nie raz do tej książki.

Ocena: 9/10

A wy czytaliście tę książkę? Podobała wam się?

27 lipca 2016

[14] Recenzja: "19 razy Katherine"

John Green - "19 razy Katherine"


Wydawnictwo: Bukowy Las
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 320

"Książki to notoryczni Porzucani: gdy je odkładasz, mogą na ciebie czekać wiecznie, a gdy poświęcisz im uwagę, zawsze odwzajemniają twoją miłość."

Colin Singleton gustuje wyłącznie w dziewczętach o imieniu Katherine. A te zawsze go rzucają. Gwoli ścisłości, stało się tak już dziewiętnaście razy. Ten uwielbiający anagramy, zmęczony życiem cudowny dzieciak wyrusza w podróż po Ameryce ze swoim najlepszym przyjacielem Hassanem, wielbicielem reality show Sędzia Judy. Chłopcy mają w kieszeni dziesięć tysięcy dolarów, goni ich krwiożercza dzika świnia, ale za to nie towarzyszy im ani jedna Katherine. Colin rozpoczyna pracę nad Teorematem o Zasadzie Przewidywalności Katherine, za pomocą którego ma nadzieję przepowiedzieć przyszłość każdego związku, pomścić Porzuconych tego świata i w końcu zdobyć tę jedyną.
Miłość, przyjaźń oraz martwy austro-węgierski arcyksiążę składają się na prawdziwie wybuchową mieszankę w tej przezabawnej, wielowarstwowej powieści o poszukiwaniu samego siebie.

***

"19 razy Katherine" to ostatnia książka autorstwa Johna Greena, którą przeczytałam i szczerze mówiąc nie zawiodłam się na tej książce. Bo jak można zawieźć się na książkach Greena, które przepełnione są humorem i literackimi odniesieniami.
W tej książce jednak to matematyka jest ważna, bo bez niej nici z Teorematu Colina. Trochę za dużo było tej matematyki i nic z tych obliczeń nie rozumiałam. Jednakże pomimo tego na tej książce nie można się zawieźć!
Colin Singelton jest cudownym dzieckiem, prawie geniuszem, który nie za bardzo radzi sobie w codziennym życiu; w szkole nikt go nie lubi, oprócz Hassana, który jest jego najlepszym (i jedynym) przyjacielem. Dlaczego nikt nie lubi Colina? Bo mówi ciągle dziwne rzeczy, które nikogo nie obchodzą lub nikt ich nie rozumie. Do tego wszystkiego musimy dodać jeszcze obsesję na punkcie dziewczyn o imieniu K-A-T-H-E-R-I-N-E, tylko i wyłącznie Katherine. Niestety, ma pecha i wszystkie go rzucają. Jego przyjaciel Hassan (wspomnijmy, że jest muzułmaninem, nie terrorystą) po ostatnim rozstaniu Colina z K-19 zmusza go do podróży po Ameryce. Ma to mu pomóc w zapomnieniu o ostatniej Katherine, nazwaną Katherine 19. Tak, dokładnie 19 razy dziewczyny o imieniu Katherine go zostawiły.

"Ludzie powinni się przejmować. To dobrze, gdy inni coś dla nas znaczą, że za nimi tęsknimy, gdy ich zabraknie."

Książka opowiada nam przede wszystkim o przyjaźni (i daje nam na ten temat dużo do myślenia). Oczywiście nie zapominajmy o miłości, bo w tej książce znalazło się miejsce na romans.
Bardzo spodobała mi się postać Hassana, który cały czas próbuje kogoś rozśmieszyć i chociaż Colinowi trochę to przeszkadza, to nadal Hassan jest jego najlepszym przyjacielem, który pomógł mu kiedyś poderwać Katherine XIII. Jak poradzilibyśmy sobie bez przyjaciół?

"Nie można zapełnić pustki tym, co się straciło."

Podsumowywując: książka bardzo mi się spodobała i na pewno kiedyś jeszcze raz po nią sięgnę. Skłoniła mnie do tego, żeby jednak zacząć uważać na lekcjach matematyki w nadchodzącym roku szkolnym (w końcu będę w 3 gimnazjum i będzie egzamin z całych trzech lat nauki).
Książkę tę poleciłabym osobom, które właśnie przeżywają kaca książkowego i chcą przeczytać coś lekkiego i przyjemnego, bo pomimo tego, że Kafir (czyli Colin) przez 3/4 książki myśli o K-19 i Teoremacie, to książkę tę czytało się szybko i przyjemnie, a to jest najważniejsze.

"Masz taką wartość, jak to, co jest dla ciebie ważne."

A wy czytaliście "19 razy Katherine"? Jak wam się spodobała?

Ocena: 8/10


*Zapraszam na snapchata: dagaczyta*

15 lipca 2016

Najlepsze cytaty z książki "Papierowe Miasta"

John Green - "Papierowe Miasta"



Opis:  Nastoletni Quentin Jacobsen spędza czas na adorowaniu z oddali żądnej przygód, zachwycającej Margo Roth Spiegelman. Więc kiedy pewnej nocy niegrzeczna Margo uchyla okno i zakamuflowana jak ninja, wkracza na powrót w jego życie, wzywając go do udziału w tajemniczej i misternie zaplanowanej przez siebie kampanii odwetowej, Quentin oczywiście podąża za dziewczyną.
*źródło okładki i opisu http://www.bukowylas.pl/*


Najlepsze cytaty:

"Nic nigdy nie zdarza się tak, jak to sobie wyobrażamy. [...] Z drugiej strony, jeśli sobie niczego nie wyobrażasz, nigdy nic się nie wydarza."

"Ludzie tworzą miejsca, a miejsce tworzy ludzi."

"Pójdziesz do papierowych miast i nigdy już nie powrócisz."

"Świat pęka w szwach od ludzi, a każdego z nich możemy sobie wyobrazić, tylko że nieodmiennie tworzymy sobie o nich niewłaściwe wyobrażenia."

"Widzisz, jestem gorącą zwolenniczką przypadkowego użycia wielkich liter. Obowiązujące zasady są okropnie krzywdzące wobec wyrazów w środku zdania."

"Wielkie brzydkie domy dla wielkich brzydkich ludzi."

"Jakby to powiedział Q, mam nieco przyśpieszony puls."

"Pogrążamy ich po same nozdrza, Q. Nie tylko po kostki."

"Z bliska wszystko jest brzydsze."

"To papierowe miasto. (...) popatrz na te wszystkie ślepe zaułki, ulice, które zawracają same na siebie, wszystkie te domy wybudowane po to, by się rozpaść. Na wszystkich tych papierowych ludzi mieszkających w swych papierowych domkach i wypalających swoją przyszłość, byle tylko siedzieć w cieple. Na wszystkie te papierowe dzieciaki pijące piwo, które kupił im jakiś menel w papierowym całodobowym."

"Każdy opętany jest manią posiadania przedmiotów. Cienkich jak papier i jak papier kruchych."

"(...)ani razu w swoim życiu nie spotkałam kogoś, komu zależałoby na czymkolwiek.."

"Każda papierowa dziewczyna potrzebuje choć jednej struny."

"Choć widziałem ją obok siebie, poczułem się całkiem sam pośród tych wysokich i pustych budynków, jakbym ocalał z apokalipsy i otrzymał świat w darze, cały ten niesamowity i nieskończony świat, czekający, bym zaczął go odkrywać."



 Są to wszystkie cytaty, które najbardziej spodobały mi się w tej książce. A tak w ogóle dawno nie było postów z tej "serii".
"Papierowe Miasta" bardzo mi się spodobały i na pewno do tej książki wrócę jeszcze parę razy. O tej książce będą jeszcze dwa (lub jeden) posty. 

Mam nadzieję, że ten post wam się spodobał i czekacie na recenzje tej oto właśnie książki autorstwa jednego z moich ulubionych autorów - Johna Greena. 

Widzimy się w poniedziałek, w nowym poście! :)

Enjoy!

10 lipca 2016

May & June Wrap Up

Hejka naklejka!
Jak zauważyliście (lub nie) nie było podsumowania maja, ani czerwca. Stwierdziłam, że dodam podsumowanie tych dwóch miesięcy dodam w jednym poście. Mam nadzieję, że post wam się spodoba. 

Książki, które udało mi się przeczytać w ciągu tych dwóch miesięcy: 
  • "Czerwone jak krew"

  • "Białe jak śnieg"

  • "Czarne jak heban"

  • "Szukając Alaski" recenzja

  • "Sosnowe Dziedzictwo"

  • "Mara Dyer. Tajemnica"

  • "Mara Dyer. Przemiana"

  • "Mara Dyer. Zemsta"
  • "Greckie wakacje"

10 książek. Mogło być o wiele, wiele lepiej. Niestety maj i czerwiec to dwa miesiące, podczas których w szkole poprawia się większość ocen, a ja do tego musiałam poprawiać kilka rzeczy, żeby "zaliczyć na 2" matematykę (tak, byłam zagrożona). 
Jestem jednak z siebie zadowolona i cieszę się, że przeczytałam chociaż tyle książek. A wam ile się udało przeczytać?

Przez te dwa miesiące na blogu nie działo się za wiele, widać to po ilości postów, których było 3. Tak, 3 posty w dwa miesiące ;---; W tym 2 recenzje i podsumowanie kwietnia.

W czerwcu "uzależniłam się" od jednej piosenki, jest to piosenka One Republic - Wherever I Go i po prostu kocham ją!




I to by było na tyle co do podsumowania tych dwóch miesięcy. 
Widzimy się w następnym poście we wtorek :)
*resztę moich soszjal medja macie zalinkowane w prawej kolumnie u góry*


Do zobaczenia w następnym,
Dagmara

2 lipca 2016

Czytelnicze plany na wakacje




Wakacje zaczęły się już pełną parą, więc postanowiłam, że zrobię post o 'moich czytelniczych planach na wakacje'. Może ktoś z was też ma podobne plany odnośnie książek, które chcą przeczytać w trakcie wakacji lub seriali. 

1. W wakacje chcę przeczytać 25 książek. 
Pewnie dla wielu z was 25 książek w 2 miesiące to mało, ale dla mnie to naprawdę dużo. W ciągu roku szkolnego ledwo czytam 4/5 książek miesięcznie, więc w te wakacje mogę wszystko nadrobić i przeczytać wybrane książki. 

2. Przeczytać 5 000 stron. 
Myślę, że dzięki tym 25 książką uda mi się przeczytać 5 000 stron. To chyba taki największy plan co do moich 'czytelniczych planów na wakacje'. Czy uda mi się? Nie mam pojęcia, ale myślę, że tak.

3. Chcę przeczytać trylogię "Więzień Labiryntu".
Chyba jestem jedną z niewielu (lub wielu, haha) osób na tej planecie, która nie czytała "Więźnia Labiryntu" ("Niezgodnej" tej nie czytałam, ale to kiedy indziej, ciii). Ogólne to już od dawna planuję przeczytać tą trylogię i teraz nareszcie będę miała czas! 

4. Zorganizować BOOK TOUR.
Myślę o tym już od jakiegoś czasu, a wakacje to idealny czas, żeby zorganizować booktour i konkurs ;)

5. Częściej dodawać posty. 
Myślę o tym, żeby przez te dwa miesiące dodawać posty 2-3 razy w tygodniu. Co wy na to? Myślę, że to dobry pomysł :)



To na tyle w dzisiejszym poście. Wy też macie jakieś swoje czytelnicze plany na wakacje? 

24 czerwca 2016

[13] Recenzja: "Will Grayson, Will Grayson"

John Green & David Levithan - "Will Grayson, Will Grayson"



Wydawnictwo: Bukowy Las
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 368

"jestem cały czas rozdarty pomiędzy decyzją, czy zabić siebie, czy też zabić wszystkich wokół."


Willu Graysonie, poznaj Willa Graysona
Pewnego zimnego wieczoru w Chicago przecinają się ścieżki dwóch Willów Graysonów. Nazywają się tak samo, ale do tej chwili żyli w zupełnie różnych światach. Teraz ich życie rusza w całkiem nowym i nieoczekiwanym kierunku. Po drodze jest miejsce na przyjaźń i miłość, muzykę i futbol, a emocjonalna plątanina znajduje kulminację w najbardziej szalonym i spektakularnym musicalu, jaki kiedykolwiek wystawiono na deskach licealnych scen.

***

"Bycie w związku to twój wybór. Bycie przyjacielem to po prostu coś, czym jesteś."

"Will Grayson, Will Grayson" to przede wszystkim książka o przyjaźni i miłości. Opowiada o tym, jak dwóch Willów Graysonów pewnego dnia przez przypadek spotykają się przed sexshop'em (tak, tak było na serio). Można by powiedzieć, że zaprzyjaźniają się. 

"Interesujesz się kimś, kto nie może odwzajemnić twoich uczuć, bo nieodwzajemnioną miłość łatwiej przeżyć niż odwzajemnioną."

Niesamowitą rzeczą w tej książce jest to, że przeplatają się dwa losy Willów Graysonów, ale nie tylko! Przeplatają się także dwa style dwóch autorów. Razem tworzy to spójną całość, dzięki czemu książkę czyta się szybko.

"gdy coś raz się stłucze, nie da się tego z powrotem skleić. ponieważ gubią się gdzieś małe kawałeczki i krawędzie nie pasują do siebie, nawet gdyby chciały. cały kształt się zmienia."

Obaj Willowie (?) różnią się od siebie, a jednocześnie są do siebie dość podobni. Łatwo można utożsamić się z (chociaż) jednym z nich. Jednakże siłą napędową książki jest Kruchy Cooper, przy tak bardzo pasywnych głównych bohaterach, ktoś musi napędzać fabułę, a Kruchy robi to w idealny sposób. 

"Jedni mają życie, inni mają muzykę."

Książkę czyta się szybko, jest napisana w "łatwym" języku, więc każdy ją zrozumie. Zdecydowanie mogę polecić ją osobą, które mają problem z samoakceptacją. Ci, którzy spodziewają się pop tej książce czegoś podobnego do "Gwiazd Naszych Wina", niestety się rozczarują. 

"Kompromis polega na tym, że ty robisz to, o co cię proszę, a ja robię to, co chce."

Książka mi się bardzo spodobała, stała się jedną z moich ulubionych. Przy czytaniu jej, świetnie się bawiłam i miło spędziłam czas. Idealna książka na lato/wakacje. Cieszę się, że przeczytałam tą książkę, bo zdecydowanie była chyba jedną z najlepszych, które przeczytałam w tym roku.

"jestem jak
martwa begonia
wisząca do góry nogami
ponieważ
jak martwa begonia
mam wszystko w dupie."



PS. Czy tylko ja tak bardzo polubiłam Willa, stworzonego przez pana Davida Levithana? 


Ocena: 10/10

29 maja 2016

[12] Recenzja: "Szukając Alaski"

John Green - "Szukając Alaski"


Wydawnictwo: Bukowy Las
Rok wydania: 2013
Ilość stron: 320


"W którymś momencie wszyscy podnosimy wzrok i uświadamiamy sobie, że zgubiliśmy się w labiryncie."

Powieść o wrażliwych i zbuntowanych młodych ludziach szukających wrażeń i odpowiedzi na dręczące ich pytania: o przyjaźń na całe życie i miłość, która zmienia cały dotychczasowy świat. Niezapomniana historia Milesa, który zakochał się bez pamięci w szalonej Alasce i dzięki której odnalazł wielkie Być Może, czyli najbardziej prawdziwe i najbardziej intensywne doświadczenie rzeczywistości.

***
Głównym bohaterem książki jest Miles Halter, szesnastolatek pozbawiony przyjaciół, którego największą pasją jest zapamiętywanie ostatnich słów znanych ludzi. Miles chce odnaleźć Wielkie Być Może. Zmienia zwykłą szkołę, na szkołę z internatem Culver Creek, gdzie zaprzyjaźnia się z Takumim, Alaską Young, Pułkownikiem i Larą. 

"Spędzasz całe swoje życie w labiryncie, zastanawiając się, jak któregoś dnia z niego uciekniesz i jakie niesamowite to będzie uczucie, wmawiając sobie, że przyszłość pomaga ci przetrwać, ale nigdy tego nie robisz. Wykorzystujesz przyszłość, aby uciec od teraźniejszości."

Od samego początku wiemy, że coś się wydarzy - Miles swoją narrację dzieli na "dni Przed" i "dni Po". 
W „Szukając Alaski” Green stawia nam pytanie: „Jak wydostać się z tego labiryntu cierpienia?”. Porusza kwestie śmierci, straty, pierwszej miłości, prawdziwej przyjaźni. Mogłoby się wydawać, że o dramatach nie da się pisać lekko. 
 Co najważniejsze, Green nie daje wcale na nie odpowiedzi, niczego nie narzuca, nie poucza, nie moralizuje. Interpretacja zachowań bohaterów, interpretacja tego, co się wydarzyło i dlaczego to się stało, zawsze spoczywa na czytelniku. 

"Gdyby ludzie byli deszczem, to ja byłbym mżawką, a ona huraganową ulewą."

Czytałam tę książkę dosyć długo, a to dlatego, że po prostu mnie nie wciągała. 
Czy jest poruszająca? Na pewno nie tak bardzo jak myślałam, że będzie. 
Czy jest ciekawa, zaskakująca i czyta się ją z zapartym tchem? Nie, wręcz przeciwnie. Jest nudna i niezaskakująca. 
Niestety zawiodłam się na panu Greenie. Na początku książka zapowiadała się dobrze, ale z każdą kolejną stroną książka podobała mi się coraz mniej. 

"Szukając Alaski" to czwartą książka Johna Greena, którą przeczytałam i jest zarazem (według mnie) najgorszą jego książką. 

Czy sięgnę po inne książki tego autora? Oczywiście, że tak. Pomimo tego, że ta książka mi się nie spodobała, to i tak uwielbiam twórczość Greena. 

"Wszyscy palicie dla przyjemności. Ja palę po to, aby umrzeć."


Ocena: 4/10


Instagram: dagaczyta
Snapchat: dagaczyta
LubimyCzytać: moony
Wattpad: mikeyxgirl

15 maja 2016

April Wrap Up

Cześć, jestem Grześ. Haha, tak sobie tylko żartuję. 
Jak zwykle spóźniłam się z podsumowaniem miesiąca, ale co zrobisz? nic nie zrobisz.



Zacznę od tego, że od kwietnia zakładam [co miesiąc] playlisty na Spotify.
Playlista na kwiecień.


W kwietniu pojawiły się 4 posty. Teoretycznie mało. Dodałam 2 recenzje i 2 posty około książkowe (w tym jeden z nowej serii).
Recenzje: Czerwona Królowa | Ty, ja i fejs


W kwietniu nie przeczytałam zbyt wiele książek, ale i tak jestem dumna z siebie! Książki, które przeczytała w kwietniu:

  • "Miecz Lata" - Rick Riordan
  • "Will Grayson, Will Grayson" - John Green & David Levithan
  • "Żniwa Zła" - Robert Galbraith (J. K. Rowling) (zaczęłam czytać, ale nie dokończyłam)
  • "Sosnowe dziedzictwo" - Maria Ulatowska (zaczęłam czytać, ale nie dokończyłam)
Jak zauważyliście, przeczytałam w całości tylko dwie książki i dwie rozpoczęłam czytać. 

W zeszłym miesiącu przeczytałam 2 książki + 120 stron jednej + 100 stron drugiej :) Daje nam to 988 stron razem, czyli mniej więcej po 33 strony dziennie. 

*nie zrobiłam zdjęcia 'Sosnowego Dziedzictwa'*



W kwietniu znowu zaczęłam oglądać (od początku!) 'Scream Queens' ['Królowe Krzyku'] razem z moim bratem. Uwielbiam ten serial, moją ulubioną postacią jest Channel #3 (kto tak ja ją lubi?).




To będzie tyle, co do podsumowania miesiąca.

Zapraszam na moje konto na Spotify (michaelispenguin) oraz na mojego instagrama & snapchata: dagaczyta. Chcę was jeszcze zaprosić na mojego wattpada: mikeyxgirl :)

30 kwietnia 2016

#1 Music & Books

Witam Was w pierwszym poście odnośnie nowej serii na blogu! 
Po tytule można odgadnąć, iż ta seria będzie o książkach i muzyce. W każdym poście, do wybranych dwóch książek będę dobierała po dwie piosenki (do każdej). 

W tym tygodniu będą to książki "Czerwona królowa" oraz "Gwiazd naszych wina". 




Pierwszą piosenkę, którą wybrałam pewnie większość z Was kojarzy.

Jest to 'The Red Queen' - Peter and Jacob 
Piosenka ta jest zainspirowana tą książką, więc jak mogłam jej nie wybrać? 


Drugiej piosenki chyba nikt z Was nie kojarzy.
Jest to cudowna piosenka Elliota Mossa - 'Slip'
Uważam, że ta piosenka idealnie pasuje do książki "Czerwona królowa".



-



Pierwszą piosenką, którą wybrałam do tej książki, jest dość znana piosenka (no bo jest z playlisty GWN) Ed'a Sheeran'a - 'All Of The Stars'.


Drugą piosenką jest 'Human' - Christiny Perri.
Myślę, że piosenka jest idealna do tej książki ;)



---
Okej, więc w taki sposób będą wyglądały posty z tej serii. Myślę, że ta seria spodoba wam się tak bardzo jak mi. 
Jeżeli macie propozycje książek, które mogłyby 'wystąpić' w tej serii to napiszcie w komentarzu tytuły tych książek :)

PS. Zaczytaniej majówki! :)