15 listopada 2015

[7] Recenzja: "Igrzyska Śmierci"

Suzanne Collins "Igrzyska Śmierci" 


Wydawnictwo: Media Rodzinna
Tłumaczyli: Małgorzata Hesko-Kołodzińska i Piotr Budkiewicz
Rok wydania: 2011


 Na ruinach dawnej Ameryki Północnej rozciąga się państwo Panem, z imponującym Kapitolem otoczonym przez dwanaście dystryktów. Okrutne władze stolicy zmuszają podległe sobie rejony do składania upiornej daniny. Raz w roku każdy dystrykt musi dostarczyć chłopca i dziewczynę między dwunastym a osiemnastym rokiem życia, by wzięli udział w Głodowych Igrzyskach, turnieju na śmierć i życie, transmitowanym na żywo przez telewizję. Bohaterką, a jednocześnie narratorką książki jest szesnastoletnia Katniss Everdeen, która mieszka z matką i młodszą siostrą w jednym z najbiedniejszych dystryktów nowego państwa. Katniss po śmierci ojca jest głową rodziny – musi troszczyć się, by zapewnić byt młodszej siostrze i chorej matce, a to prawdziwa walka o przetrwanie... 


Nie jestem ładna. Nie jestem piękna. Jestem promienna niczym słońce. "


 Moja przygoda z tą książką (jak i z całą serią oraz filmem) rozpoczęła się pod koniec listopada zeszłego roku. Słyszałam o niej wiele dobrych rzeczy, więc postanowiłam, że i ja chcę ją przeczytać. Nie zawiodłam się na tej książce. 




 Książka opowiada o życiu w 12 (niegdyś 13) dystryktach oraz w Kapitolu. Główna bohaterka; Katniss Everdeen trafia na 74. Igrzyska Głodowe wraz z Peetą Mellark'iem, oboje są z 12 dystryktu. 
W swoim dystrykcie Katniss poluje wraz ze swoim przyjacielem Gale'm, jest to niebezpieczne i karalne. Peeta natomiast pomaga swoim rodzicom w ich piekarni, to on uratował kiedyś Kotnie życie podarowywując jej dwa bochny chleba. 
Na arenie Peeta dołącza się do zawodowców, zostawiając Katniss samą (później zawiera sojusz z Rue). 
Oboje wygrywają 74. Igrzyska Głodowe. 

Tę książkę czyta się dość szybko, ponieważ jest ona napisana czytelnie (przynajmniej dla mnie), prostym językiem. Można w niej wyszukać wiele cytatów, jak i mądrości, co jest na plus. Plusem tej książki jest również ilość stron - 350. Pojawia się dużo akcji, przez co nigdy się nie nudzimy przy czytaniu.



Uważam, że książka jest idealna dla osób, które lubią czytać science-fiction. Czasami przy czytaniu tej książki towarzyszy nam przerażenie i wzruszenie, ale zaraz potem śmiejemy się bez opamiętania. 

Mój ulubiony cytat: 
" Nie martw się, coś wymyślę. Niszczenie jest znacznie łatwiejsze od tworzenia. "

Moja ocena: 9/10


Czytaliście tę książkę? Co o niej sądzicie? Jak wy ją oceniacie? 
Jesteście Trybutem (fan IŚ)? Ja tak.